Topiarka do wytapiania wosku – made by Mateusz

Wszyscy wiemy,  że pszczoły produkują miód. Nie jest to jednak jedyny produkt, który jest wytwarzany przez pszczoły, a który jest przydatny człowiekowi. Drugim takim oczywistym produktem, ostatnio może nieco zapomnianym, jest wosk. Uzyskanie czystego wosku nie jest jednak takie łatwe. Nie wystarczy zgnieść plastra pszczelego, żeby go uzyskać, bowiem plastry pszczele są zbudowane głównie z wosku, ale nie tylko. Poza tym w plastach gromadzą miód, pyłki kwiatów i w nich składane są jaja i wychowywane są larwy pszczół, przez co występuje na nich wiele zanieczyszczeć. Wszystko to sprawia, iż aby uzyskać czysty wosk, taki jaki znamy, trzeba go najpierw wytopić i oczyścić. Jako że fajnie mieć własne produkcji świece woskowe (cudnie pachną i pięknie się palą) podjąłem się badania tematu, z cyklu „jak to się robi”.

Okazało się, że wosku z plastrów nie wytapia się nad palnikiem… tylko w urządzeniu zwanym topiarką. Po krótkim badaniu rynku, okazało się, że istnieje kilka typów topiarek: słoneczne, elektryczne, parowe, wodne – każda z nich wytapia wosk z plastrów, tylko przy pomocy innego środka wytapiającego. Ceny takiego sprzętu wahają się od ok 250 zł w zwyż. Bez konsultacji z Jolą i sąsiadami postanowiłem rozpocząć budowę topiarki słonecznej na balkonie (dobrze że zima była dość ciepła w tym roku…). Topiarka słoneczna w przeciwieństwie do innych ma tę zaletę, że właściwie nie potrzebuje obsługi i jest ekologiczna. Ten typ topiarki „jest napędzany” przez energię słoneczną – płyta z blachy kwasoodpornej pod wpływem promieni słońca rozgrzewa się a znajdujący się w plastrach wosk się topi. Po kilku popołudniach prac udało mi się stworzyć skrzynię z płyt wiórowych z metalową blachą kwasoodporną  w środku, za szybką z ramy z obrazkiem z Ikei… Sprzęt został na wiosnę oficjalnie ustawiony na pasieczystku i działa do dziś. Konstrukcja w miarę się sprawdziła, sprawuje się całkiem dobrze – termometr włożony do środka pękł z gorąca – znaczy dobrze… Udało się nam też w tym roku wytopić trochę wosku. Po kilku miesiącach użytkowania muszę jednak przyznać się do kilku błędów konstrukcyjnych:

1. płyta wiórowa to był kiepski pomysł – pod wpływem wilgoci bardzo się wypaczyła więc topiarka nie jest już szczelna co wpływa m.in. na szybkość topienia wosku. Poza tym materiał ten jest ciężki i nietrwały.

2. topiarkę trzeba stawiać na podwyższeniu, bo postawiona na ziemii szybko łapie wilgoć i szybciej się psuje (płyta)

3. system zamykania – lepiej gdy jest trwały – pasy do utrzymywania bagażu jednak się do tego nie nadają :)

Natomiast nieoczekiwanie sprawdziła się szyba z ramki od obrazu z Ikei – bałem się że pęknie przy temperaturach rzędu 60 stopni C, ale nie. W naszej topiarce 2.0 być może element ten zostanie ponownie wykorzystany. Zapewne bowiem po skończeniu obecnego sezonu dotychczasowa topiarka będzie wymagała remontu i choć działała dobrze, to konieczne jest wprowadzenie kilku zmian (mrozów płyta wiórowa nie wytrzyma już na pewno). Trzymajcie kciuki żeby w zimę 2015 nie było zbyt zimno bo szukuje się kilka kolejnych popołudni spędzonych na balkonie… W tym miejscu pozdrawiam naszych sąsiadów i dziękuję za wyrozumiałość :)

topiarkaTopiarka spodobała się również naszej okolicznej kaczce, która to pewnego poranka po niej szarżowała :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *