„Poddymiaczka”, a wyjadanie przez pszczółki miodu w sytuacji zagrożenia :)

Niewiele osób wie czym jest „poddymiaczka”, dlatego też w dzisiejszym poście zamieścimy wyniki naszych dogłębnych analiz po używaniu poddymiaczki i jej wpływie na braki miodowe w naszych plastrach :)

„Poddymiaczka” inaczej również „fajka” i „podkurzacz” jak nazwa wskazuje służy do poddymiania. W pszczelarstwie stanowi ona bardzo często część „sprzętu pasiecznego”  i ma głównie na celu uspokojenie pszczół. Nie jest ona sprzętem obowiązkowym i zależy od temperamentu pszczół. Jedna z naszych pszczelich rodzin jest niestety mocno temperamentna więc bez poddymiaczki się nie obejdzie.

Jedną z pierwszych czynności jakie wykonujemy w naszej pasiece jest rozpalenie poddymiaczki. Polega ono na włożeniu zebranych wcześniej szyszek, igliwia, suchych traw podpaleniu ich. Trzeba niestety troszkę poczekać na rozpalenie się poddymiaczki co trwa koło 5-10 minut. Następnie podchodzimy z poddymiaczką do ula i dymimy na:

– wlotek i wylotek (w następnych wpisach wyjaśnimy co to jest :)

– pod daszek ula

Poddymienie uli ma na celu spowodowanie, że pszczoły zajmują się ratowanie swojego dobytku – czyli jedzeniem miodu co spowoduje, że nie będą chętne do żądlenia nas. Stosowanie poddymiaczki ma więc swoje wady i zalety. Zaletą jest nieżądlenie, zaś wadą wskazywaną przez wielu pszczelarzy jest właśnie zjadanie przez pszczoły miodu. Powodem dla którego pszczoły po zjedzeniu miodu nie żądlą jest po prostu najedzenie się przez nie miodu, który powoduje, że napełnia się im brzuszek i nie mogą wyciągnąć żądła. W konsekwencji miodu nam wtedy ubywa ale dzięki temu, pracuje nam się wygodniej.

P.S. „Zadymiarzem” jest u nas Jola :)

53_Fotor_Collage

Autorami powyższych zdjęć są: Maja Turlej i Rafał Kłoczko, którym bardzo dziękujemy za wspólny wypad na pszczoły i piękne zdjęcia :) Polecamy wszysttkim bloga prowadzonego przez Maję Zieleń i Przestrzeń.

2 przemyślenia nt. „„Poddymiaczka”, a wyjadanie przez pszczółki miodu w sytuacji zagrożenia :)

  1. Przy dymieniu miód nie znika :) Owszem pszczoły zjadają go, ale tylko do swojego wola – chodzi o to, że mają to w genach. Jak płonie las gdzie mieszkają pszczoły i było czuć dym to wiedziały, że trzeba szykować się do ewakuacji, czyli trzeba zabrać tyle miodu ile się da w nowe miejsce, dlatego piją miód i napychają nim wola. Gdy zagrożenie minie zwracają go z powrotem do komórek :)
    Straty więc są minimalne :)

    Pozdrowionka!

    1. Prawda! :) przy miodobraniu podobno dlatego lepiej nie dymić za bardzo bo mniej się zbierze miodu od pszczół, ale to sprawdzimy już w maju. Dzięki

      J&M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *