Mrożąca krew w żyłach przygoda o transporcie pszczół na trasie 120 km: Kutno-Warszawa

Jak przewieźć dwa roje pszczół z okolic Kutna (woj. łódzkie) do Warszawy (woj. mazowieckie)?

Na początku nie wiedzieliśmy za bardzo jak, ale z książek pszczelarskich dowiedzieliśmy się, że w tym celu wykorzystuje się „transportówki” tj. pudełka przystosowane do transportu pszczół, będące jakby małymi ulami.

Zakupiliśmy więc dwie transportówki na dwa roje pszczół i umówiłem się z pszczelarzem sprzedającym nam pszczoły, że przyjadę po nie już po zmroku, kiedy wszystkie pszczoły wrócą do ula. Trochę po drodze zabłądziłem więc „po zmroku” to było koło 23. Okazało się, że jest już za późno na przekładanie pszczół do naszych transportówek, gdyż było tak ciemno, że pszczoły mogłyby zabłądzić (podobno nie widzą w ciemności) i się zgubić. Całe szczęście Pan Dariusz (pszczelarz) przewidział taką sytuację i wcześniej przełożył pszczoły do własnoręcznie przygotowanych tekturowych transportówek. Zaczęliśmy przekładać transportówki do samochodu, ale okazało się, że z tych transporówek jakoś wychodzą pszczoły, a że niepokojone w nocy pszczoły czują się bardzo zagrożone, lecą do źródła światła (żądlą bez żadnego pardonu na oślep). Nie wiedzieliśmy z których miejsc wychodzą pszczoły dlatego dla własnego bezpieczeństwa odłożyliśmy operację przewiezienia pszczół na później. Perspektywa, że pszczoły mogłyby wyjść z transportówek podczas jazdy samochodem nie była dla mnie zbyt zachęcająca!!! Tym bardziej, że dojazd do warszawskiej pasieki z miejsca odbioru pszczółek wynosił około 3 godzin.

Dlatego też, ostatecznie zostawiłem nasze transportówki Panu Dariuszowi, ktory następnego dnia (gdy pszczoły już się uspokoiły), przełożył je do naszych drewnianych transportówek. Za kilka dni przyjechałem po pszczoły jeszcze raz, dla bezpieczeństwa wziąłem obstawę – Jolę. Okazało się, że pszczoły wylatywały za pierwszym razem, gdyż wygryzły sobie dziury w tekturze! Bardzo się wtedy ucieszyłem, że jednak zablądziłem jadąc po te pszczółki za pierwszym razem, bo gdyby wygryzły one te dziury podczas jazdy samochodem to mogłoby się skończyć naprawdę bardzo źle.

Nasze transportowki były z drewnianej sklejki więc tym razem nie było takiej możliwości. Wystarczyło więc zamknąć pokrywy transportówek i zapakować je do samochodu bez obawy, że pszczoły wyjdą w samochodzie podczas jazdy..

DSC07315_Fotor_Collage

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *